Picasa
Kontakt

Okładka pierwszego wydania; Secker & Warburg, 1945

George Orwell


Animal Farm

A 50th anniversary edition with illustration by Ralph Steadman
Folwark zwierzęcy Secker 1995 Animal Farm (Secker & Warburg 0-436-20294-8, Aug ’95, £14.99, 180pp, hc, cover 
by Ralph Steadman). Reprint (Secker & Warburg 1945) satiric fantasy novel. 
A 50th anniversary edition, illustrated by Ralph Steadman. It includes Orwell’s 
proposed Preface, and his Preface to the Ukranian edition.





„Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych”1 - tę maksymę przywodzi na myśl wielka ilustracja kulturalnego dodatku „The Daily Telegraph” przedstawiająca rząd czterech dorodnych świń zajętych stukaniem raciczkami  w maszyny do pisania. 17 sierpnia 1995 roku minęła 50. rocznica wydania książki George’a Orwella, Folwark zwierzęcy. Z tej okazji siłami oficyny Seckera opublikowano (dokładnie co do dnia) jej rocznicowe wydanie, ozdobione ilustracjami Ralpha Steadmana. Słynny już dziś „poradnik skutecznego polityka” rodził się jednak w bólach, o czym donosi biograf Orwella, Michael Shelden2.
               

Picture: KOBAL  
         
W ostatnim miesiącu drugiej wojny światowej autor Folwarku zwierzęcego żartował z Józefa Stalina mówiąc, iż oto przywódca państwa radzieckiego nagle stał się „chrześcijańskim dżentelmenem, którego nie wypada krytykować.” Istotnie, trudno byłoby wyrzekać na „jedną z największych postaci historycznych”, jak o Stalinie wyrażał się największy z ówczesnych Brytyjczyków, Winston Churchill, powtarzający często z rozbrajającą szczerością: „Ja lubię tego człowieka”3. Notabene, sympatie tego męża stanu nie były obojętne Polakom: „Bywają rzeczy – tłumaczył zasady własnej polityki generałowi Sikorskiemu, gdy ten żądał prawdy o Katyniu – które – mimo że są prawdziwe – nie nadają się do publicznego ogłaszania bez oglądania się na moment. Jaskrawe poruszenie ich byłoby ciężkim błędem”4. Ta sama ostrożność zapewne nie pozwoliła wskazać zbrodniarzy w wydanej kilkadziesiąt lat po wojnie monumentalnej The Encyclopaedia Britannica. Pewnie redaktorzy wciąż oglądali się na moment...

A jednak Orwell zdecydował się uczynić ze świętej krowy wielką tłustą świnię, portretując „słońce narodów” jako towarzysza Napoleona z batem w racicy. Dziś autor Folwarku zwierzęcego z satysfakcją witałby koniec wieku ideologii – pisze Shelden, kierując zapewne swój rozpromieniony wzrok na wschód. Różnica perspektyw polega na tym, że kiedy my nad Wisłą patrzymy w tym samym kierunku, nasz wzrok nie zawsze jest tak promienny... Przykra byłaby to konstatacja w 50. rocznicę edycji tego antytotalitarnego utworu, gdybyśmy musieli przyznać, że dzieło Orwella jest wciąż aktualne.

Polskie wydanie Folwarku zwierzęcego5 nie zawiera oryginalnej autorskiej przedmowy, która na swą angielska publikację musiała czekać o wiele dłużej niż sama książka, bo do roku 1972.  Być może polski wydawca kierował się przekonaniem popularyzowanym jeszcze niedawno w naszym kraju w humorystycznej przypowieści o człowieku, który rozrzucał niezadrukowane ulotki, świadom tego, że (prawie) wszyscy rozumieją się bez słów. W Anglii żart ów należałoby chyba opatrzyć sążnistymi komentarzami, czego pewnie miał świadomość Orwell, kiedy pisał: „(...) robotnicy i inteligencja w takim kraju jak Anglia nie rozumieją, że dzisiejszy ZSRR jest całkiem inny od tego, jaki istniał w 1917 roku. Dzieje się tak częściowo dlatego, że  n i e   c h c ą  zrozumieć (to znaczy chcą wierzyć, że istnieje gdzieś prawdziwie socjalistyczny kraj), a częściowo dlatego, że są przyzwyczajeni do względnej wolności oraz względnego umiaru w życiu publicznym i totalitaryzm jest dla nich kompletnie niezrozumiały”7. W pierwszej wersji przedmowy do wydania angielskiego Orwell oświadczył m.in.: „Jeśli musiałbym przytoczyć na moje usprawiedliwienie jakiś cytat, posłużyłbym się słowami Miltona: »W zgodzie ze znanymi zasadami starożytnej wolności«”, co, jak wyjaśnił, odnosiło się do żywionego przezeń głębokiego przeświadczenia o istnieniu „głęboko zakorzenionej tradycji intelektualnej wolności... bez której nie sposób wyobrazić sobie kultury Zachodu”.

Folwark zwierzęcy był z pewnością dobrym testem wspomnianej przez Orwella wolności intelektualnej. Zacytujmy jeszcze jedno zdanie z jego przedmowy: „Jeśli wolność w ogóle ma jakieś znaczenie, to z pewnością oznacza prawo mówienia ludziom tego, czego oni nie chcą słyszeć”. Nadzwyczajny upór autora tej książki sprawił, że ujrzała ona światło dzienne: w Anglii i w Ameryce wydanie jej spotkało się z odmową ponad tuzina oficyn. Zbyt kontrowersyjna – tak brzmiał zasadniczy i najczęściej podnoszony zarzut, a jedynie Dial Press z Nowego Jorku odrzuciła książkę z przyczyn estetycznych: amerykański czytelnik – przekonywano Orwella – nie lubi powieści o zwierzętach...

Również T. S. Eliot, który usiłował patronować wydaniu książki przez firmę Faber & Faber, nie zdecydował się na poniesienie politycznego ryzyka po zapoznaniu się z rękopisem powieści. W odmownym liście skierowanym do Orwella pisał, iż być może owe zwierzęta miałyby się lepiej, gdyby kierowały nimi „bardziej prospołeczne świnie”. Największą groźbę dla Folwarku stanowił jednak Victor Gollancz, wieloletni wydawca dzieł Orwella. Przy wszystkich jego zasługach edytorskich, o których wspomina Shelden, przyznać trzeba, że w tym wypadku zachował się wyjątkowo niewłaściwie. Nie tylko odmówił publikacji, ale i użył swoich wcale niemałych wpływów, by zniechęcić do tego innych edytorów. Gollancz opóźnił moment publikacji Folwarku zwierzęcego o 18 miesięcy (Orwell ukończył powieść  w początku roku 1944). Czas publikacji (przypomnijmy: w kwietniu 1945 r., przez Fredrica Warburga) stępił ostrze satyry Folwarku. Wojna miała się ku końcowi i sojusznicza użyteczność „towarzysza Napoleona” była coraz bardziej wątpliwa. Mówiąc o lecie roku poprzedniego, nieprzejednany Gollancz wyznał: „Nie mogliśmy jej wówczas opublikować. Ci ludzie [Rosjanie] walczyli za nas, w bitwie pod Stalingradem ocalili nasze karki”.

Wśród ostatnio odkrytych i przechowywanych obecnie w bibliotece Lilly uniwersytetu Indiana stu dokumentów jest list, jaki w sprawie Folwarku zwierzęcego Orwell przesłał swemu wydawcy, Leonardowi Moore’owi. Niepublikowane pismo, którego zdjęcie zdobi artykuł Sheldena, brzmi jak następuje:

10a Mortimer Crescent
London NW6
15.4.44
 
Drogi Panie Moor,
Nicholson & Watson odmówili drukowania Folwarku zwierzęcego, podając podobny do Gollanczowego powód, tj. że to w złym guście atakować w ten sposób przywódcę sojuszniczego rządu itd. Spodziewam się, że będziemy mieli dużo kłopotów z tą książką, w każdym razie w tym kraju. W międzyczasie dałem tę kopię, którą miałem u siebie, do Cape, jako że panna Wedgood nalegała zawsze, by pokazać im coś nowego, ale nie będę zbytnio zaskoczony, jeśli dadzą mi taką samą odpowiedź. Myślę, że Faber teraz właśnie mógłby to zrobić, a tym bardziej Routledges, jeśli tylko mieliby papier. Jako że Cape ma, uderzę zarówno do Eliota, jak i do Herberta Reada. Widziałem ostatnio książkę opublikowaną przez Eyre and Spottiswoode’a i sądzę, że są w porządku – być może, jak pan powiada, myliłem ich z Burns, Oates and Washburne. Jeśli nie uda mi się nigdzie indziej, spróbuję to zrobić w jednym z tych małych pism intelektualistycznych, w samej rzeczy nie będę zdumiony, jeśli i tam jest ten sam układ. Wiem o jednej takiej, która dopiero ruszyła i ma jakieś pieniądze do rozporządzenia. Chcę naturalnie, by ta książka została wydana, ponieważ to, co mówi – aczkolwiek jest w tych czasach niepopularne – powinno być dzisiaj powiedziane.
Mam nadzieję, że kopia została posłana do USA? Przypuszczam, że ma pan jeszcze jedną kopię, a zatem czy mógłby mi pan ją przysłać, żebym pokazał ją Readowi, jeśli uda mi się z nim skontaktować.
Jak przedstawia się sprawa moich praw autorskich u Gollancza? Kiedy już uporam się z bieżącymi sprawami, chciałbym złożyć tę książkę z esejami i obawiam się zamieścić w niej esej o Dickensie, który Gollancz drukował. Spodziewam się, że jeśli ustalę z jakimś innym wydawcą, np. z Cape’m, wydanie Folwarku zwierzęcego, będzie się on potem domagał następnej książki, i to mogłyby być te eseje. Czy mam prawa do ponownego druku eseju o Dickensie, gdy nakład tamtej książki został wyczerpany?
Szczerze oddany
(–)
 
 
Dziś to tylko wspomnienie: po 50 latach książka wydana została w ponad 10 milionach egzemplarzy i nadal przynosi finansowe korzyści. Wydawniczego sukcesu Folwarku zwierzęcego nie doczekała, niestety, najgorętsza orędowniczka tej książki, Eileen, pierwsza żona pisarza. Zmarła 29 marca 1945 roku, nie przypuszczając, że najbliższy czas przyniesie jej mężowi sławę i pieniądze (sama uważała 50 funtów wydane na operację serca –  podczas której zmarła – za sumę niepomiernie wysoką).
Cyril Connolly (m.in. zasłużony wydawca literackiego pisma „Horizon”)7, przyjaciel pisarza, zwykł określać Orwella żartobliwie jako rewolucjonistę zakochanego w 1910 roku. Atmosfera tego czasu wciąż panuje wokół doczesnych szczątków pisarza, zauważa Shelden. Niewiele różnic dzieli bowiem ukochany czas Orwella od dnia dzisiejszego Sutton Courtenay, małej wioski położonej w Oxfordshire, gdzie na przykościelnym cmentarzu znajduje się grób Erica Arthura Blaira. Jeśli ktoś nie wie, że jest to prawdziwe nazwisko autora Folwarku zwierzęcego, łatwo może pomylić tę mogiłę z miejscem pochówku najzwyklejszego mieszkańca wioski.
„Dla tego skromnego, dobrego człowieka, który zmienił nasz świat – kończy swój artykuł Shelden – to doskonałe miejsce wiecznego spoczynku.”
  
 
 
-------
1) G. Orwell, Folwark zwierzęcy, „Alfa” Warszawa 1989, tłum. Bartłomiej Zborski, s. 122.
2) Michael Shelden, How They Tried To Kill ”Animal Farm” (W jaki sposób usiłowano uśmiercić Folwark zwierzęcy), "The Daily Telegraph" 12 sierpnia 1995
3) Por. J. Ciechanowski, Na pożarcie, „Gazeta Wyborcza” 18 maja 1995 r.; Timothy Garton Ash, Churchill, Stalin i Polska „Gazeta Wyborcza. Magazyn” 17 listopada 1995.
4) J. Ciechanowski, Na pożarcie, op. cit.
5) Mam na myśli edycję Wydawnictwa „Alfa”, Warszawa 1989, w tłumaczeniu Bartłomieja Zborskiego, wyd. III.
6) Przedmowa autora do ukraińskiego wydania Folwarku zwierzęcego z marca 1947 r. – G. Orwell, Eseje.Wybór, Puls Publications, London 1985, polski przedruk „Kret” Ruch Społeczny Solidarność, Wrocław 1986, s. 5.
7) Notabene, autor wspomnieniowego artykułu o Orwellu jest także biografem jego przyjaciela: M. Shelden, Friends of Promise: Cyril Connolly and the World of Horizon,1989.

materiał niepublikowany