Picasa
Kontakt






                                               










                   

Cicer cum caule II


Studenci idą do szkół albo z nich powracają...
  Taka absolutność studentów przez wiele lat cierpianą była i już wszyscy wierzyli, że studenci są to osoby bardziej nad wszystkie urzędy najwyższe i godności uprzywilejowane, a studenci wierząc takowemu zdaniu i mając go w takiej pewności jak artykuł wiary, dziwnie zuchwałymi i za lada przyczyną do zniewag wyżej opisanych porywczymi byli. 
  Żydów zaś na ulicach szarpać i kijami obkładać, jako tych, którzy Pana Jezusa umęczyli, tak wnieśli w zwyczaj, że do tego żadnego innego pretekstu nie potrzebowali, ale bili, póki chcieli i póki Żydek, obskoczony, gdzie w jaki kąt nie uskrobał. Dlatego Żydzi mieli się na wielkiej ostrożności pod te godziny, w które studenci szli do szkół albo z nich do domów powracali. Jeżeli zaś Żydek jaki trafunkiem postrzeżony byt tam, gdzie studenci rekreacją odprawiali, miał się tak jak zając, kiedy wpadnie między charty i ogary; wszystkie zabawy swoje studenci porzucali, a Żyda obracać śpieszyli i tak się z nim czasem ucieszyli, że Żyd zbity i pokrwawiony ledwo nogi zawlókł do domu. Kto się zaś zmiłował nad Żydem i odważył go bronić, musiał nieraz dobrze obronną ręką wraz z Żydem uchodzić, aby go większa partia sukursująca mniejszą nie obskoczyła. 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.

Wielka księga polskiej szlachty...
  Na ostatek, żeby nic do wygody nie brakowało, stawiano dla każdego gościa przy łóżku urynały, długo przedtem nie znane. Też same prawie każdy porządny podróżny woził z sobą, a niektórzy nawet i stolce składane, tak iż po potrzebie złożony stolec i zamknięty na klauzury - wydawał się jak księga jaka wielka. 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.

Nuncjusz pijarom kutasy poobcinał...
  Ci tedy trzej Konarscy i czwarty Samuel byli pierwszymi filarami, na których podniosła się w górę z niskości swojej sława zakonu pijarskiego, której przydając okrasy powierszchownej, zazwyczaj bardziej pospólstwo niż sama rzecz wewnętrzna ujmującej, płaszczyki krótkie zarzucili, a posprawiali sobie płaszcze długie. Żeby zaś utopić w niepamięci takową stroju degeneracją, i swemu świętemu fundatorowi w obrazach płaszczyk krótki przemalowali na długi; czapki także grube, wykrawane poprzerabiali w piuski subtelne, a na te powsadzali kapelusze z jedwabnymi kutasami, złotem przerabianymi. Ten jednak wdzięk, nad skromność zakonną występujący, nie trwał długo; albowiem razu jednego nuncjusz ujrzawszy z okna dwóch pijarów, idących przez ulicę z takimi kutasami, zawołanym do siebie nożyczkami kutasy poobcinał, dawszy napomnienie: „Religiosi non debent sic incedere!” 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.


Prekursorzy chytrej baby z Radomia...
  Drobna szlachta nie mięszała się z panami, miała swoje osobne stoły po różnych gospodach, a w lecie po sadach i podwórzach pod szałasami, gdzie ich przez ciąg sejmiku karmiono i pojono; przy każdym takowym stole albo raczej garkuchni znajdował się jeden i drugi z ramienia pańskiego sługa albo przyjaciel, dowódzca do ochoty. Potrawy dla drobnej szlachty nie były wykwintne, pospolicie mięsiwa: wołowe, wieprzowe, baranie, cokolwiek kur, gęsi, indyków, pieczono i warzono pieprzno, słono i kwaśno, aby się lepiej do trunków zaostrzało pragnienie. Gdy weszły w modę do stołu łyżki, noże, widelce i serwety (jako się o tym napisało pod artykułem o stołach i bankietach), dawano dla szlachty drobnej łyżki drewniane i blaszane, noże i widelce jak najtańsze, serwety i obrusy jak najpodlejsze, ponieważ to wszystko nakrycie szlachta owa między siebie rozebrała, a czasem i obrus na kawałki porozrzynała i rozerwała tak, że kredencerz nie miał co ze stołu zbierać, chyba jeżeli zdążył jaki półmisek albo talerz cynowy uratować; reszta naczyń drewnianych, glinianych i blaszanych, tej uczcie służących, poszła na rabunek.

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.


Gdy na kartuzów napadnie niewiasta...
  Niewiasty w ich [kartuzów] kościołach nigdy nie bywają. Milczenie zachowują ustawiczne  w klasztorze; nawet kiedy przechodzi jeden wedle drugiego, nie wolno mu przemówić innego słowa, tylko te dwa: „Memento mori”; konwersują jednak z sobą na migi i przez karteczki. Żeby zaś takowa samotność nie wprawiali ich w melancholią, dwa razy w tydzień wychodzą razem wszyscy na rekreacją, podczas której mają wszelką wolność mówienia i bawienia się jeden z drugim. Lecz na niewiasty poglądać nie wolno im nawet i z daleka; dlatego wychodzić mających na rekreacją poprzedza całogodzinne dzwonienie, aby niewiasty, jeżeli się znajdują w tamtej stronie, w którą idą kartuzi, na bok opodal ustępowały. Ze zaś klasztory mają w własnych dobrach, więc niewiasty, jako ich poddane, uwiadomione dniem wprzód. w którą stronę panowie ich wynindą na rekreacją, usłyszawszy dzwon, co prędzej z tamtego miejsca uciekają, nawet podczas żniwa, aby nie były karane, gdyby niespodzianym spotkaniem oczy, światu obumarłe, obraziły. Jeżeli zaś jaka obca niewiasta przejeżdżająca albo przechodząca napadnie na kartuzów, wtenczas nie ona przed nimi, ale oni przed nią uciekają; w podróżach znajdujący się kartuzi tego wstrętu do białej płci, ile niepodobnego do zachowania, nie obserwują. 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.

Zakamuflowana opcja niemiecka...
  Mówią pospolicie, że suknia nie  ma nic do obyczajów. Oj ma, i bardzo wiele! Skoro duchowni zaczęli nosić niemiecką suknią, zaczęli powoli dyspensować się od pacierzy, od postów i od służby ołtarza; na końcu panowania Augusta III wielu już było biskupów, którzy rzadko, ledwo kilka razy w rok do służby ołtarza przystępowali; ordynacje, czyli święcenia księży, i sakrament bierzmowania na sufraganów, a rządy diecezalne na audytorów spuściwszy, sami się rozrywkami, publikami i chwytaniem dworskich faworów zatrudniali. Mięsne stoły otwarte w dnie postne (jakby im do tej ludzkości innych dni, nie postnych, brakowało albo na ryby nie stać było) dawali; i sami, choć czerstwi i zdrowi, pospołu z zaproszoną kompanią, z katolików i dysydentów złożoną, mięsem się nadziewali. Zwyczaj mięsnych stołów dawania w postne dni pierwszy wprowadził Kajetan Sołtyk, biskup krakowski, który dostawszy się do pierwszych faworów grafa Bruchla, ministra królewskiego, lutra, do Mniszcha, marszałka nadwornego koronnego, jego zięcia, i do innych partią dworską składających pryncypałów, gdy między sobą umówili, aby każdy co tydzień raz dawał obiad publiczny, Sołtyk obrał sobie dzień piątkowy. Przed Sołtykiem, choć który z górnych duchownych jadł w post mięso, to przynajmniej stołów publicznych mięsnych w dni postne nie otwierał. 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.


Palestra modna...
  Sądy te otwierały się mową którego z palestry witającą trybunał, na którą przygotowany prezydent albo marszałek krótko odpowiedział komplementem dziękującym. Potem z regestru woźny przywołał którą sprawę, w której po zapisaniu komparycji marszałek kazał sądy odwołać na po obiedzie albo nazajutrz, bo nagle zaprzęgać się w pracą nie było w modzie, ile że oprócz prezydenta i marszałka niektórzy z deputatów możniejszych albo z pacjentów panów znacznych mieli sobie za honor popisować się z obiadami i kolacjami na przepych jedni nad drugich, już to dla trybunału, już dla prześwietnej palestry dawanymi; dlatego w pierwszym tygodniu mało co albo wcale nic nie było postępku w administracji sprawiedliwości; drugi tydzień ocucał cokolwiek więcej znużonych biesiadami i do pracy zaprzęgał, acz ta często rozmaitymi festynami, to imieninami, to aniwersarzami dworskimi, to nareszcie i bez żadnych okoliczności świetnych powtarzanymi od panów traktamentami przerywana była. 

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.

Nomen omen...
  Za Kobielskiego biskupa w łuckim konsystorzu nie był, tylko jeden patron, który stawał od obydwóch stron. Co przywodził na poparcie jednej strony, to znowu zbijał stawając od drugiej. Śmieszna rzecz była, kiedy on w sprawie rozwodniej z racyi impotencji, broniąc męża o taki defekt przez żonę oskarżonego, dowodził, że ma, i znowu mówiąc od żony, próbował, że nie ma. Żeby zaś Czytelnik mój nie rozumiał, że piszę bajki dla zwiedzenia potomności, muszę go wytchnąć po imieniu. Był to Jajkowski, patron oraz grodzki i konsystorski. 
 
ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.


Pani nabożna po komunii wraca...
  Z tych, co się zbytecznie włożyli w kawę, ledwo który otworzył oczy, zaraz mu do łóżka niesiono kawę; bo było uprzedzenie od doktorów zatwierdzone, że wstawać z łóżka na czczo, a jeszcze bardziej wychodzić tak na wiatr, jest niezdrowo. Dlatego panie nabożne, kiedy miały przyjmować komunią, spieszyły się do niej jak najraniej, a po przyjętej jeszcze spieszniej powracały do domu, gotowe wyprać po pysku sługę, policzki jej wyszczypać z wielkiej gorliwości, jeżeliby za wstąpieniem w próg kawy gotowej nie zastały.

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.


Poseł ciemny jak noc a diabeł niemy...
  Do zerwania sejmu nie zażywano osób rozumem i miłością dobra publicznego obdarzonych, bo też tego i nie potrzeba było. Lada poseł ciemny jak noc, utrzymany tym końcem na sejmiku posłem przez partią Czartoryskich, nie szukając pozornych przyczyn, odezwał się w poselskiej izbie: „Nie ma zgody na sejm!” - i to było dosyć do odebrania wszystkim mocy sejmowania. A gdy go marszałek spytał: „Co za racja?” - odpowiedział krótko: - „Jestem poseł, nie pozwalam” - i to powiedziawszy usiadł jak niemy diabeł, na wszystkie prośby i nalegania innych posłów o danie przyczyny zatamowanego sejmu nic więcej nie odpowiadając, tylko to jedno: „Jestem poseł.”

ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728-1804), Opis obyczajów za panowania Augusta III, powst. w l. 80. XVIII w., 1. pełne wydanie 1950.

            


Namiętni palacze
  Z wozu Icka Bilczewskiego z Pińczowa, który wiózł wyroby tytoniowe skradziono na ul. 3-Maja paczkę tychże wartości 540 złotych. Na alarm poszkodowanego przybył policjant, który odrazu zwęszył strop i sprawców schwytał w krzakach w ogrodzie miejskim. Tytoń odebrano w całości.
Do czego doprowadza namiętność...
"Gazeta Kielecka" 1927, nr 3 (z 9 stycznia), s. 2.

Szkody
Pożar, który miał miejsce 1 grudnia ub. roku w zabudowaniach Stanisława Detki w Niewachlowie, jak ostatnio ustalono, powstał wskutek nieostrożnego obchodzenia się z ogniem.
Wskutek pożaru spłonęła sieczkarnia, wóz, stodoła, zboże ze zbiorów rocznych oraz 6 wozów siana - ogólnej wartości 2360 złotych.
"Gazeta Kielecka" 1927, nr 3 (z 9 stycznia), s. 2.

Hygiena kosztuje
Marji Szanek, która wietrzyła mieszkanie, skradziono przez otwarte okno artykuły spożywcze, które wietrzyły się na oknie. Widocznie był przeciąg... Artykuły skradzione warte były 5 złotych.

                                                                   "Gazeta Kielecka" 1927, nr 3 (z 9 stycznia), s. 2.


Częstochowa - Straszne morderstwo
We wsi Moryn pow. Częstochowskiego miał miejsce niesłychany wypadek mrożący w żyłach krew, a świadczący o ciemnocie i niskich instynktach nieoświeconych mas chłopskich.
U włościan wsi Moryn zdarzały się w ostatnich czasach częste kradzieże. Niedawno schwytano na gorącym uczynku Wacława Świątnika. Pragnąc wywrzeć na nim zemstę za te kradzieże, zezwierzęceni włościanie dokonali na schwytanym średniowiecznego samosądu, żywcem go paląc na stosie.
Pod zarzutem udziału w morderstwie aresztowano 28 chłopów.

                                                                  "Gazeta Kielecka" 1927, nr 3 (z 9 stycznia), s. 3.

Jak to dobrze, że dziś jest spokój...


              

                                                            "Gazeta Kielecka" 1927, nr 11 (z 6 lutego), s. 2.

Studenci do broni!

Uczmy się strzelać.
...Przypominam sobie sierpień 1920 roku, kiedy dowodziłem zapasową baterją ciężkiej artylerji w Modlinie. Przysłano mi wówczas z Warszawy około 300 studentów-ochotników celem przeprowadzenia ćwiczeń wstępnych i wyjazdu z nimi na front. 
Wróg był już pod Modlinem i nie czas było zaznajamiać młodzież z artylerją, rozdałem więc posiadane karabiny, przystępując do szybkiego zaznajomienia z tą bronią. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaledwie kilkudziesięciu umiało strzelać, dla reszty karabin tak dalecy było obcy, że nie mogło być mowy o nauczeniu władania nim w ciągu kilku dni, zmuszony więc byłem większą część młodzieży jako zbędny balast odesłać do Warszawy [...].
Traktując strzelnictwo jako sport, muszę zaznaczyć, że strzelanie do celu nie jest pusta zabawą, nie czczą pukaniną: jest to szkoła zręczności, szybkiej decyzji i sprawności ruchów podporządkowanych woli. Strzelanie wogóle, a zwłaszcza strzelanie do celu kulą obok obok dobrego pewnego oka, wymaga spokoju, zdrowych mięśni i równowagi nerwów. [...]
Zestawiając powyższe, raz jeszcze powtarzam... uczmy się strzelać, organizujmy strzelnice, dajmy możność młodzieży naszej znaleść miłą i pożyteczną rozrywkę, a przyszłe pokolenie to oceni.
                                                                                                                       K.L.
  
                                                                "Gazeta Kielecka" 1927, nr 12 (z 10 lutego), s. 2.


                    
                                                      "Gazeta Kielecka" 1927, nr 12 (z 10 lutego), s. 3.


O rodzinach słów parę...
Moszek Kidalewicz (zamieszkały przy ul. Nowy Świat 4) zameldował, że 5 lutego skradziono mu kilka sztuk garderoby wartości 190 złotych. Jako sprawcę kradzieży poszkodowany wskazał swego szwagra Mordkę Narwata ze Stopnicy. Zatrzymany Narwat przyznał się do kradzieży, garderobę zaś odebrano. Ładna rodzina... ładny gość...

a tu lepsza rodzina i lepszy gość...
W czasie zabawy urządzonej z okazji chrzcin we wsi Daleszyce-Zakręty pow. kieleckiego młodzież wiejska w stanie pijanym wszczęła bójkę, która wkrótce na tle sporów i osobistych uraz zamieniła się w rzeź. Ofiarą stał się Ludwik Kułaga, lat 21 ze wsi Dębczyny gm. Daleszyce, którego zakłuto nożami na śmierć [...].

                                                        "Gazeta Kielecka" 1927, nr 12 (z 10 lutego), s. 3.



                                   


MODLITWY W RÓŻNYCH POTRZEBACH
ZA PODRÓŻUJĄCYCH SAMOLOTAMI
...Samoloty przemierzające przestworza, poprzez rozległe przestrzenie świata głoszą chwałę Twojego Imienia, a ludziom ułatwiają ich pracowitą działalność. Niech piloci i technicy, i cała służba pomocnicza, z Twoim błogosławieństwem roztropnie i mądrze wypełniają swoje obowiązki tak, by wszyscy, którzy odbywają podróże samolotami, szczęśliwie dotarli do celu swojego przeznaczenia. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

O DOBRY HUMOR
Panie Boże wszechmocny, który jesteś moim Ojcem i bardzo mnie kochasz, pozwól mi cieszyć się dzisiaj radością życia. Chcę spoglądać na świat oczyma pełnymi miłości i dobroci. Pomóż mi, aby grymas, który siedzi w mej twarzy, uleciał z niej natychmiast; abym był tak pełen życzliwości i tak radosny, by wszyscy, którzy się do mnie zbliżają, wyczuli Twoją obecność.
Zamknij moje uszy, niech nie słyszą obelgi. Moje usta przez cały dzień niech nie szczędzą uśmiechu. Daj, by moi koledzy, podwładni i przełożeni, byli dziś pełni humoru, który jest dobry na wszystko.

MODLITWA KIEROWCY
O, Panie, daj pewną rękę, dobre oko, doskonałą uwagę, bym nie pozostawił za sobą płaczącego człowieka. [...] Naucz mnie, bym kierował pojazdem dla dobra drugich i umiał opanować pokusę przekraczania granicy bezpieczeństwa szybkości [...].


Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa : Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 28-31. 


BŁOGOSŁAWIEŃSTWA I POŚWIĘCENIA
POŚWIĘCENIE SZTANDARU WOJSKOWEGO

... K. Za wstawiennictwem Maryi, Hetmanki Żołnierza Polskiego, udziel pomocy żołnierskiej wspólnocie i zachowaj ich od wszelkich niebezpieczeństw. Prosimy Cię o to przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Kapelan poświęca sztandar, kropiąc wodą święconą, można go również okadzić.

Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 38. 



MSZA ŚWIĘTA
MSZA ŚWIĘTA GARNIZONOWA
Dowódca kompanii po wejściu do kościoła pocztu sztandarowego i kompanii, i ustawieniu jej w kolumnie lub szyku rozwiniętym wydaje umiarkowanym tonem komendy BACZNOŚĆ NA PRAWO (NA LEWO) PATRZ, a w kompaniach uzbrojonych w karabiny BACZNOŚĆ, NA RAMIĘ BROŃ, PREZENTUJ BROŃ, NA PRAWO PATRZ.

[...]

LITURGIA SŁOWA
W momencie kiedy Kapelan lub Diakon podejdzie do mikrofonu, sygnaliści (sygnalista) grają hasło: BACZNOŚĆ. Dowódca Kompanii (ściszonym głosem) podaje komendę BACZNOŚĆ! 
[...]
K. (kończy słowami): Oto słowo Pańskie.
W. Chwała Tobie, Chryste.
Po tych słowach sygnaliści wykonują hasło: SPOCZNIJ. Dowódca Kompanii podaje komendę: SPOCZNIJ!. Słuchaj teraz homilii, słów Kapelana, które pomogą Ci zrozumieć Ewangelię i pouczą, jak być świętym [...].

[...]
II MODLITWA EUCHARYSTYCZNA
Po tych słowach Kapelana, trębacze (trębacz) grają hasło BACZNOŚĆ. Dowódca kompanii podaje komendę: BACZNOŚĆ, NA PRAWO PATRZ, a w kompaniach uzbrojonych w karabiny: BACZNOŚĆ, NA RAMIĘ BROŃ, PREZENTUJ BROŃ, NA PRAWO PATRZ. Jeśli jesteś w szyku, wykonuj komendy dowódcy kompanii, jeśli natomiast jesteś poza szykiem w mundurze, przyjmij postawę zasadniczą, a będąc w ubiorze cywilnym uklęknij. Teraz bowiem Chrystus przychodzi do nas.

[...]
Po tych słowach kapelan winien odczekać, by dać czas dowódcy kompanii na wydanie komend. Fanfarzyści (fanfarzysta) grają hasło: SPOCZNIJ. Dowódca Kompanii wydaje komendę: SPOCZNIJ!, a w kompaniach uzbrojonych w karabiny: BACZNOŚĆ, NA RAMIĘ BROŃ, DO NOGI BROŃ, SPOCZNIJ. Teraz przyjmij postawę swobodną, lecz nie siadaj.

[...]

KOMUNIA ŚWIĘTA
Następnie kapelan mówi:
Przekażcie sobie znak pokoju.

Skłoń się do swojego sąsiada, podaj mu rękę, okażcie sobie pokój i miłość. Przełożeni i starsi winni pierwsi podać rękę podwładnym lub młodszym, a w stosunku do kobiet, o ile są to osoby zamężne (matki, babcie) podjąć wyciągniętą rękę i ucałować na znak najwyższego szacunku. Nie będzie błędem, o ile nie ucałujesz podanej ręki kobiety. Jednak jesteś żołnierzem polskim, a to nie wypada tak postąpić nawet w stosunku do panienki. Kapelani winni podejść do wiernych i przekazać znak pokoju (oczywiście symbolicznie). 
[...]
Po modlitwie kapłana najpierw ministrant winien dać sygnał dzwonkiem, po czym sygnaliści (sygnalista) grają hasło BACZNOŚĆ, dowódca kompanii podaje komendę: BACZNOŚĆ, NA PRAWO PATRZ, a w kompaniach uzbrojonych w karabiny: BACZNOŚĆ, NA RAMIĘ BROŃ, PREZENTUJ BROŃ, NA PRAWO PATRZ. O ile jesteś w mundurze, wykonaj komendę dowódcy kompanii i przyjmij postawę zasadniczą. Jeśli jesteś ubrany w ubranie cywilne, uklęknij i wyznaj swoją wiarę.
[...]
Teraz ministrant winien dać sygnał dzwonkiem. Po sygnale ministranta sygnaliści (sygnalista) wykonują hasło SPOCZNIJ. Po tym dowódca kompanii podaje komendę: SPOCZNIJ, a w kompaniach uzbrojonych w karabiny: BACZNOŚĆ, NA RAMIĘ BROŃ, DO NOGI BROŃ, SPOCZNIJ, dopiero po tej komendzie kapelan podawać będzie Komunię świętą. Bracie żołnierzu, jeśli wierzysz, że Pan Jezus cię wzywa!, prosił, jeśli nie masz dużego grzechu, nie odejdź ze Mszy świętej bez Komunii świętej! 


BŁOGOSŁAWIEŃSTWO PONTYFIKALNE
Odejście kapelana (kapelanów)
Dopiero po wyjściu kompanii honorowej księża kapelani odchodzą od ołtarza. Jest to wyraz najwyższego szacunku do symbolu jakim jest sztandar, na którym jeśli nie widnieje, to widnieć będzie hasło naszych przodków BÓG - HONOR - OJCZYZNA.  
[...]
Należy pamiętać o tym, że poczet sztandarowy, kompania honorowa, pomimo uczestniczenia iw Mszy świętej, wykonuje obowiązki służbowe i nie należy podawać Komunii, by nie łamać szyku i nie zmuszać żołnierzy do opuszczania broni, bo ta czynność jest regulaminami i przepisami wojskowymi zabroniona. 
[...]
Nie należy również dopuszczać do takich precedensów jak wyłączanie żołnierzy ze składu kompanii honorowej z tzw. różnych przyczyn, a dotyczących innego wyznania itp. W rozkazie dziennym pułku (Brygady) wyznacza się imiennie poczet, dowództwo i skład kompanii honorowej, i odmowa pójścia ze sztandarem jest odmową wykonania rozkazu i tak należy to zagadnienie widzieć, a uniknie się z tego tytułu rożnych nieprzewidzianych zdarzeń. 
Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 40, 43, 44, 48-49, 50, 53, 54-55, 57-59. 

MSZA ŚWIĘTA POLOWA
[...] Uczestniczące wojska w Mszy potowej winny wystąpić w umundurowaniu potowym z etatowym uzbrojeniem. Sprzęt bojowy (czołgi, bojowe wozy opancerzone, sprzęt artylerii naziemnej i przeciwlotniczej) należy ustawić tak, by stanowił on element zamykający szyk pieszy oraz asystę ołtarza potowego. Załogi czołgów, bojowych wozów opancerzonych, samobieżnych haubic, wyrzutni różnego typu winny zająć swoje miejsca we włazach otwartych w umundurowaniu i oporządzeniu noszonym zgodnie z przepisami, jeśli Msza połowa organizowana jest z okazji przysięgi, czy promocji, można - o ile warunki na to pozwalają - wystawić asystę bojową z czołgów, bojowych wozów opancerzonych, czy też dział lub haubic.
[...] 
Obok ołtarza polowego należy przygotować dwa namioty, z czego jeden jako zakrystia połowa, drugi do odpoczynku. Ołtarz polowy winien odpowiadać charakterowi Mszy polowej (być skromny, ale dostojny) i oddziałowi, który Mszę połową organizuje. Zawsze nieodzownym elementem Mszy polowej jest krzyż, nie należy przywozić go z kościołów, a przygotować z drzewka brzozowego (na poligonach nie brakuje samosiejek brzozowych) i poświęcić oraz okadzić. Po zakończeniu Mszy polowej przekazać go na pamiątkę do pobliskiego kościoła lub zostawić na pobliskim cmentarzu.
Ołtarz połowy na poligonie należy wykonać z żerdzi, przykryć tarczą, przymocować gwoździkami do żerdzi i przykryć białym płótnem zamocowanym przed podmuchami wiatru. W przypadku przewidywanych złych warunków - deszcz, nad ołtarzem należy wykonać zadaszenie i przykryć je brezentem z czołgu lub bojowego wozu opancerzonego. Uczestników Mszy chronić przed deszczem - peleryna lub płaszcz, namiot.

UROCZYSTY APEL
Podniesienie flagi państwowej
Po odegraniu Hymnu Państwowego dowódca uroczystości podaje komendę: BRYGADA - BACZNOŚĆ. Po tej komendzie biskup połowy, celebrans, duchowni udają się do zakrystii polowej i po uformowaniu szyku z krzyżem i świecą (oraz dwoma kagankami) wykonują czynności przewidziane liturgią. Kaganki są wykonane po to, aby płonął ogień i nie zgasł podczas Mszy polowej, a jeden z ministrantów winien mieć ze sobą naczynie z olejem napędowym czołgu i podsycać ogień, aż do zakończenia Mszy św.
Kaganki wykonuje się na drzewcu z puszki metalowej przytwierdzonej do drzewca. Wewnątrz puszki wkłada się pakuły i nasącza olejem napędowym z czołgu. Jest to znak i odpowiedź dla Ojca Świętego Jana Pawła II o tym, że Wojsko Polskie Bogu dziękuje, Ducha nie gasi. 
[...]
Osoby poza szykiem zdejmują nakrycia głowy.
Dowódca uroczystości podaje komendę: BRYGADA - BACZNOŚĆ - CZAPKI ZDEJM. Tej komendy nie wykonuje kompania honorowa oraz pododdziały występujące w hełmach, po czym siada na miejscu dla niego przygotowanym, od tego momentu wszystkie komendy wydaje dowódca kompanii honorowej. [...] Oficerowie szyku i poza szykiem, pododdziały w szyku nie klękają, natomiast przyjmują postawę zasadniczą. Osoby cywilne wykonują tę czynność według własnego uznania. Komunię świętą - biskup połowy i księża kapelani podają wiernym na linii (liniach) wyznaczonej przez organizatorów. Wskazane jest, aby do generałów osoba duchowna podeszła tam, gdzie oni się znajdują, po czym dala im Komunię świętą. Tę czynność kapelan odpowiedzialny winien wcześniej uzgodnić z generałami, którzy zechcą Komunię świętą przyjąć.

V. Msza święta połowa
[...]
Podczas Komunii św. poczet sztandarowy i kompania honorowa oraz orkiestra wykonuje czynności służbowe, i nie może Komunii św. przyjąć. [...] 
Uczestnictwo w Uroczystym Apelu z Mszą połową jest obowiązkiem służbowym i gdy jesteś niewierzący czy innego wyznania, nie musisz brać czynnego udziału w modlitwach, jest to osobista Twoja sprawa, wykonuj tylko komendy, jakie Ci są przekazywane i nie okazuj publicznie tego, że jesteś niezadowolony, a za właściwą postawę zyskasz wdzięczność podwładnych i swoich towarzyszy broni. Okazywanie lekceważenia gestem, czy słowem innym, nie przystoi żołnierzowi.
[...]
VII. Zakończenie apelu
[...] Na czas przejazdu sprzętu bojowego orkiestra gra różne melodie.

Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 60-61, 65-66, 67, 68. 



ŻOŁNIERSKI RACHUNEK SUMIENIA

I przykazanie: Jaka jest moja wiara? Co robiłem, aby lepiej Boga poznać i pogłębić moją wiarę? Jakie czytałem książki i czasopisma? Czy unikałem złej lektury? Czy chociaż czasem czytam czasopisma religijne i Pismo św.? [...] 
II przykazanie: Czy w ogóle się modlę? Czy w mojej żołnierskiej bluzie mam różaniec? Czy pamiętam i czy się nie wstydzę wieczorem w izbie żołnierskiej uklęknąć i pomodlić się? Jak wygląda wystrój mojej żołnierskiej izby, domu? Czy wisi na ścianie krzyż lub święty obraz? [...] 
III przykazanie: Czy w ogóle w niedzielę uczestniczę we Mszy św.? Jak przeżywam czas wolny w niedzielę? Może na oglądaniu filmów pornograficznych? [...] 
VI przykazanie oraz IX: Czy się nie onanizowałem? Czy oglądałem filmy pornograficzne? Czy czytam czasopisma i książki pornograficzne? Czy oglądam zdjęcia pornograficzne? Czy nie gorszę swoich podwładnych żołnierzy „kawałami"? Czy czasem nie jestem dla nich w dziedzinie życia płciowego złym nauczycielem? [...]

Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 132-133.

NABOŻEŃSTWA I LITANIE
RÓŻANIEC ŻOŁNIERZA 
(Modlitwa różańcowa odpowiada żołnierzowi, ponieważ może ją odmawiać w kościele, w koszarach, a nawet stojąc na warcie [...].

Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 145.



PIEŚNI I PIOSENKI PATRIOTYCZNE I WOJSKOWE

W DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA

W dzień Bożego Narodzenia 
W chór anielski pułk się zmienia.
Z całych koszar dźwięczną falą 
Pod niebiosa pieśni walą,
Pieśni walą.

Brzmi kolęda dzielnej wiary,
Basem buczy rocznik stary,
A rekruty jak koguty 
Wyciągają cienkie nuty,
Cienkie nuty.

A w świetlicy przy harmonii 
Już za parą para goni.
Tańczy każdy rachu - ciachu,
Nawet Feluś na odwachu,
Na odwachu.

Jedynego wartownika 
Ta muzyka nie przenika.
Ciemna nocka - jego drużba,
Bo jak służba - no to służba,
No to służba!


WŚRÓD NOCNEJ CISZY

Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi, 
Wstańcie żołnierze, Bóg się wam rodzi. 
Jak na alarm powstawajcie,
Wszyscy biegiem pospieszajcie 
Przywitać Pana.

Poszli znaleźli, Boga poznali,
Broń przed nim pięknie sprezentowali. 
Jako Bogu cześć oddali:
Czołem Jezu! - zawołali 
Z wielkiej radości.

Ach, witaj Zbawco, z dawna żądany, 
Przez wszystkie pułki tak wyglądany. 
Na Ciebie calutkie wojsko 
Czekało, a Tyś tak swojsko 
Nam się objawił.

I my czekamy na Ciebie, Pana. 
Przywiódł nas tutaj głos kapelana. 
Przyjmij Jezu dar wojskowy,
Pełniutki wóz taborowy 
Chleba i wina.

Pienia aniołów brzmią pod niebiosy, 
Ale głośniejsze żołnierskie głosy.
Gdy wesoło zaśpiewali,
To świat cały przekonali,
Że pokój będzie. 


ŻOŁNIERZE W BETLEJEM

Smutno było, smutno Świętej Panience, 
Gdy maluśki Jezus płakał w stajence 
I srebrnemi łzami matce się żalił,
Gdy anieli Mu lulajki śpiewali.

Rzecze Józef: „Przy tej świętej niedzieli 
Smętnie jakoś nam śpiewają anieli. 
Zwołam wojsko, dwie drużyny, niewiele, 
Żeby było Jezuskowi weselej".

Przybieżeli do Betlejem żołnierze,
Co tam który miał - to przyniósł w ofierze: 
Koc, suchary, a w manierce łyk kawy,
A trębacze dali sygnał zabawy.

Jak zaczęli na organkach wygrywać, 
Wytupywać obertasy i śpiewać,
Tyle było śmiechu, wrzawy i tłoku,
Że aż ścisnął chór anielski w obłoku.

Rozdygała się z wesela stajenka, 
Uśmiechnęła się Niebieska Panienka 
Do żołnierzy, najmilejszych swych gości,
A Pan Jezus klaska w rączki z radości.

Święty Józef podał wino na tacy,
Wychylili strzemiennego wojacy,
A odchodząc meldowali w pokorze: 
„Pobłogosław wojsko polskie, o Boże!"

Modlitewnik żołnierski. Tekst oprac. gen. bryg. Kazimierz Tomaszewski [1976-8 Akademia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, Moskwa; od 1987 gen. brygady - nominowany przez W. Jaruzelskiego; od 1995 gen. dywizji - nom. przez Lecha Wałęsę, 1996 doktor nauk wojskowych], opracowanie graficzne Tomasz Grzywacz. Za pozwoleniem Kurii Polowej WP z dnia 28 kwietnia 1994 roku nr 471/16-CE/94. Ks. Andrzej Dzięga Kanclerz Kurii Polowej, Sławoj Leszek Głódź, Biskup Polowy WP, Warszawa, Ordynariat Polowy WP [Wojska Polskiego], 1994, s. 261-263.



       
       
                                         "Ilustrowany Kurier Codzienny" 1910, nr 2 (z 20 grudnia), s. 2.


Informacja zawierała lokowanie towarów...

       

                                       "Ilustrowany Kurier Codzienny" 1910, nr 3 (z 21 grudnia), s. 6.

Modernizm! Prekursor Hello Kitty!



                                        "Ilustrowany Kurier Codzienny" 1910, nr 3 (z 21 grudnia), s. 7.

                                       



                                 

12 III 1937. Piątek
Czytam listy Orzeszkowej. Nieskończony smutek wielkiego osamotnienia wieje z tych listów. W Polsce było zawsze tak, jak jest dzisiaj. Pomyje i plwociny dla wielkich i szlachetnych, uznanie i entuzjazm dla bałwanów lub zgoła nędzników. Straszno jest żyć i pracować w tym kraju tak niewdzięcznym i w którym kochać można tylko: kilkoro ludzi, ziemię i swoją złotą o Polsce chimerę. I tych wszystkich nieznanych tak samo ciężkim zadem motłochu duchowego przyciśnionych. Ale to przecież bardzo dużo! To wszystko! Któż jest uprawniony żądać więcej?

Maria Dąbrowska, Dzienniki 1914-1945. Wybór i przypisy Tadeusz Drewnowski, "Czytelnik", Warszawa 2000, t. 3, 1936-1945 s. 115


24 XI 1938. Czwartek
Masoneria polska rozwiązała się sama z czystego patriotyzmu, aby nie utrudniać pozycji rządu i aby nie dostać się pod mordę polskiego chuligaństwa. Biblioteka i archiwa przekazane zostały Bibliotece Narodowej, a majątek - Robotniczemu Towarzystwu Przyjaciół Dzieci (RTPD). Przedstawiciele masonerii poszli zawiadomić o tym oficjalnie do Składkowskiego. Mimo to Prezydent ogłosił dekret dzisiaj o rozwiązaniu stowarzyszeń wolnomularskich, co oczywiście daje takie wrażenie, jakby masoneria rozwiązała się na rozkaz z góry; a to jest nieprawda, gdyż już od kilku miesięcy jest rozwiązana. Stwarzanie pseudofaktów historycznych.
Każdy z ludzi, wymienianych w nagonkach i denuncjacjach (fałszywych w dodatku) w prasie gadzinowej jako mason, jest wobec swoich prześladowców jak święty wobec świń. Można zrobić tylko to zastrzeżenie, że co do doboru ludzi masoneria polska stała o wiele wyżej od wszystkich innych. Piękno tego „świeckiego zakonu” cnoty obywatelskiej i prawości ludzkiej nie dawało spokoju brudasom politycznym, gotowym brać forsę skądkolwiek bądź i bardzo możliwe, że biorącym ją od wrogów Polski. „Falanga”, ONR i „Merkuriusz” na pewno nie mają czystych rąk, a w każdym razie wyglądają bardzo mocno na agentury niemieckie, a kto wie, czy i nie bolszewickie. Gdyż tylko Niemcom i bolszewikom może zależeć na niszczeniu w Polsce i szkalowaniu wszystkich uczciwych ludzi, na niszczeniu takich ośrodków siły i niepodległości Polski jak ruch młodzieży chłopskiej albo spółdzielczość. Tylko obcym agenturom może zależeć na pogrążaniu Polski w ciemnocie i fanatyzmie, w morzu nienawiści, donosów i prześladowań społecznych, politycznych i duchowych.
Pogoda trwa przecudna, ciepło, słonecznie. Polska jest piękna i mogłaby być szczęśliwa, gdyby nie hulał po niej tabun głupich i dzikich bestii o brudnych sercach i ciemnych, a trocinami wypełnionych głowach.
Osobiście nie miałam nigdy nic wspólnego z masonerią, i jeszcze za życia Mariana zawsze uważałam, że nie jest ona konieczna. Była też, jak na mój gust, nadto zasklepiona w środowisku mieszczańsko-intelektualnym. Ten jej charakter uderzył mnie jeszcze w młodości, gdy w Brukseli zaproszono nas na uroczyste posiedzenie tamtejszej masonerii, którym Marian, będący pod urokiem „Popiołów” Żeromskiego, cieszył się jak dziecko. Ale dawała ona szczęście ludziom, znajdującym w jej postawie moralnej ostoję i ucieczkę przed nieprzystojnością czasów. Wiem też i o tym, że każdy, na kogo szczują jako na masona, to z reguły człowiek prawdziwie na obraz i podobieństwo Boże. Zawsze to są i byli ludzie z typu, który Polskę w dziejach dźwigał do góry; natomiast ci, co walczyli z masonerią, to byli zawsze ludzie z typu, który Polskę gubił i grzebał. Dziś ci gubiciele i grabarze ojczyzny przeżywają swój triumf i renesans - dlatego drżę o los Polski. [...]
W dekrecie o masonerii są dwie rzeczy szczególnie gorszące. Jedna to, że pod dekret podciągnięte są stowarzyszenia „zależne od masonerii”. Jakież to pole do samowoli władz, które każde nie podobające się im zrzeszenie mogą pod tę kategorię podciągnąć. Jest to furtka otwarta dla zniszczenia wszelkiego życia zrzeszeniowego w społeczeństwie; pozostaną na placu zrzeszenia i organizacje albo rządowe, albo chuligańskie. Druga rzecz to oddanie wykonania tego dekretu w ręce (obok ministra spraw wewnętrznych) - Grabowskiemu, deprawatorowi polskiego sądownictwa, prześladowcy więźniów, jednemu z tych ludzi, jakich zwykle krwawe rewolucje wieszają na latarniach. I pomyśleć, że szubienicznik ten jest ministrem w odrodzonej Rzeczypospolitej. Noc zapada nad naszą ojczyzną, może zresztą nad światem, który przechodzi stopniowo we władzę ludzi złych. Kara Boża na ludzkość się zbliża.

Maria Dąbrowska, Dzienniki 1914-1945. Wybór i przypisy Tadeusz Drewnowski, "Czytelnik", Warszawa 2000, t. 3, 1936-1945 s. 234-236.