Picasa
Kontakt



s. 96-97
Gdy wieść o zabójstwie [Gabriela Narutowicza] rozeszła się po budynku, w galerii zapanował chaos. Goście w większości rzucili się ku schodom i uciekli z gmachu, jednak poszczególni uczestnicy wystawy reagowali rozmaicie. Angielski poseł zemdlał. Szlochającego spazmatycznie Juliana Tuwima trzeba było wyprowadzić na zewnątrz. Później napisze wiersz potępiający endeków za podsycanie nienawiści do prezydenta. Generał Haller zjawił się zaledwie kilka minut po strzałach i wybrał się na przechadzkę po galerii, jak gdyby nic się nie stało. Kardynał Kakowski, który również przybył spóźniony, gwałtownie zawrócił powóz i pojechał do swej rezydencji, nie wchodząc do budynku ani nie zamieniając z nikim słowa. Premier Nowak zwyczajnie uciekł i nigdzie nie można go było znaleźć.


s. 140-141
[...] dyskurs endecji na poziomie ulicznym sprowadzał się do jednego, prostego przekazu - nienawiści do Żydów. Co więcej, wbrew temu, co zazwyczaj twierdzi większość polskich historyków na temat endeckiego antysemityzmu z początku lat 20., trudno powiedzieć, że był on „umiarkowany”. W kampanii wyborczej do parlamentu narodowi demokraci obwiniali Żydów praktycznie o wszystko, co w Polsce złe. Specyficzny sposób, w jaki endeccy politycy i dziennikarze konstruowali obraz „Żydów”, jest kluczowy dla zrozumienia przemocy, jaka rozpętała się po wyborze Narutowicza. Nieustanne ukazywanie Żydów przez endecję jako sprawców wszelkiej niedoli społeczeństwa dawało Polakom wiarygodne wyjaśnienie i kierowało ich gniew na wyraźnie zdefiniowany, osobowy cel. Podsuwało także proste remedium - ograniczenie „żydowskich wpływów”, dzięki czemu wszystko miało się zmienić na lepsze. Łącząc w swej retoryce Żydów z partiami lewicy, narodowi demokraci mogli się również zaprezentować jako jedyni autentyczni reprezentanci „polskości". W świetle przekazu endecji każdy kto nie głosował na ChZJN, pracował na rzecz podkopania polskiej sprawy i sprzyjał Żydom w osiągnięciu ich ostatecznego celu, czyli przejęcia kontroli nad Polską. Jak się przekonamy, narracja o żydowskim zaborze Polski miała niespodziewanie wywrzeć znaczący wpływ na wyniki głosowania.
Wymierzenie większości fizycznej przemocy stosowanej przez narodowych demokratów w okresie przedwyborczym raczej w inne polskie partie polityczne niż w rzekome źródło wszelkiego zła, to znaczy w Żydów, wskazuje wyraźnie, że strategii tej używano cynicznie i instrumentalnie w celach wyborczych. Owa demonizacja Żydów, przedstawianie lewicy jako „żydowskich sług” i retoryczne wykluczenie każdego z wyjątkiem endecji ze wspólnoty wyobrażonej narodu polskiego już wkrótce miały jednak przynieść przemoc na dużo większą skalę, wymierzoną zarówno w Żydów, jak i ich domniemanych popleczników.