Picasa
Kontakt
                            

Amos Oz, Do fanatyków. Trzy refleksje, przeł. Leszek Kwiatkowski, Dom Wydawniczy "Rebis", Poznań 2018




Rozmaici fanatycy mają skłonność do życia w czarno-białym świecie. W sztampowym westernie, gdzie „dobrzy” stają przeciw „złym”. Fanatyk to właściwie ktoś, kto umie liczyć tylko do jednego. A mimo to, i nie ma tu sprzeczności, prawie zawsze ma tendencję, by pławić się z lubością w słodko-gorzkim sentymentalizmie, będącym mieszaniną zapiekłej złości i mazgajowatego użalania się nad sobą. Ona lub on wolą zawsze „czuć” niż myśleć. Wyobraźnię fanatyka pobudza i rozpala śmierć, własna i cudza. Nieraz cały ten świat jest dla niego obmierzły i nic niewarty, dlatego chce się z niego czym prędzej wydostać (zabierając z sobą jak najwięcej innych). Pragnie zamienić ten ziemski padół na jakąś „krainę wiecznej szczęśliwości”, „przyszły świat” (czy to z siedemdziesięcioma dwiema hurysami czekającymi na niego jako nagroda i rekompensata za poświęcenie życia, czy bez nich).
  O tak, nieraz „przyszły świat” maluje się fanatykom w różnych odcieniach ckliwego kiczu.
*
  Konformizm, owczy pęd, bezrefleksyjne i bezkrytyczne posłuszeństwo, owo tak powszechne pragnienie, by przynależeć do zwartej, zespolonej bryły ludzkiej - także są budulcem fanatycznej duszy. [...] Jeżeli faktycznie instynkt owczego pędu i pragnienie, by przynależeć do tłumu, są glebą, z której wyrasta fanatyzm, to tak samo ma się rzecz z rozmaitymi kultami jednostki, ubóstwianiem przywódców religijnych i politycznych czy kultem gwiazdorów rozrywki i sportu.
Rzecz jasna, bezkrytyczną uległość wobec krwawych despotów, podążanie na oślep za morderczymi ideologiami albo nienawistny szowinizm dzieli spora odległość od infantylnego, entuzjastycznego kultu rozmaitych gwiazd. A jednak łączy je chyba pewien wspólny rys: kto bije przed kimś pokłony, ten rezygnuje ze swojej indywidualności. Pragnie się roztopić, zatracić w orszaku wielbicieli, zjednoczyć się bez reszty z przeżyciami i działaniami bohaterów i bohaterek kultu. I tu, i tam bezgranicznie oddany wielbiciel zostaje zniewolony przez wyrafinowany system propagandy i prania mózgu, zwracający się z premedytacją do dziecięcej strony ludzkiej duszy, tej, która tęskni za zjednoczeniem, chciałaby wpełznąć z powrotem do jakiegoś ciepłego łona, wrócić do stanu pojedynczej maleńkiej komórki w olbrzymim, silnym i dającym ochronę ciele - narodzie, kościele, ruchu, partii, w gronie kibiców reprezentacji, fanklubie: chce przynależeć, znaleźć się w potężnym, gęstym tłumie pod skrzydłami wielkiego ojca, uwielbianego bohatera, anielskiej piękności, celebryty w blasku reflektorów - w ich ręce wielbiciele składają swoje nadzieje i marzenia, a nawet własne prawo do myślenia, wydawania sądu i zajmowania stanowiska.
                                                                                                    s. 22-24


Jednym z najbardziej charakterystycznych znaków rozpoznawczych fanatyka jest jego gorące pragnienie, by cię zmienić, abyś też był taki jak on. Przekonać cię, że powinieneś zaraz zmienić religię. Porzucić własny świat i przeprowadzić się do jego świata. Fanatyk nie chce, by ludzie różnili się między sobą.
Chce, byśmy wszyscy byli „jak jeden mąż”. Żeby nie było na świecie zaciągniętych zasłon, zamkniętych okiennic, zaryglowanych drzwi i ani cienia życia prywatnego,ponieważ wszyscy musimy być jednym ciałem i jedną duszą. Wszyscy musimy maszerować razem, trójkami, drogą prowadzącą ku jutrzence wyzwolenia, takiego czy wręcz przeciwnego.
                                                                                                        s. 26

Fanatyk dąży niestrudzenie do tego, by cię ulepszyć, otworzyć ci oczy, żebyś i ty ujrzał światło. W istocie pod tym względem fanatyk jest zdumiewającym altruistą, człowiekiem wyzbytym egoizmu: interesuje się tobą znacznie bardziej niż samym sobą. Dniem i nocą pragnie ocalić twoją duszę, oswobodzić cię z kajdan, wydobyć z mroków ku wielkiej światłości, wyzwolić raz na zawsze od błędu i grzechu. Już pędzi, by wziąć cię w objęcia, ocieka mieszaniną świętego gniewu i czystej słodyczy, jest niemal chory z troski o ciebie, przepełnia go chęć, by zmienić sposób, w jaki się modlisz (albo to, że się nie modlisz), twój nałóg palenia, nawyki wyborcze, żywieniowe, priorytety, cały twój, jakże szkodliwy, tryb życia. Jedynym życzeniem fanatyka jest chwycić cię w ramiona, tak byś się z nich nie wyrwał, i zaraz wydobyć cię z nizin, w których tkwisz, we wspaniałe i wzniosłe miejsce, które on już odkrył i odtąd przebywa tam na wyżynach, dokąd ty też musisz - naprawdę musisz - natychmiast się wspiąć. Dla własnego dobra. I tylko dla niego.
                                                                                                        s. 27